W świecie wypełnionym wyzwaniami i możliwościami, rola mentorów staje się coraz bardziej kluczowa dla właściwego rozwoju dzieci i młodzieży. Mentorowie nie tylko dzielą się wiedzą i doświadczeniem, ale także inspirują, wspierają i pomagają młodym ludziom znaleźć własną ścieżkę w życiu.
Jedną z wyjątkowych osób, które poświęcają swoje życie dla tego szlachetnego celu, jest Anna Sierakowska – mentorka, która nie tylko kształtuje umysły, lecz także dotyka serca swoich podopiecznych.
Rozmowa z Anną pozwoli odkryć tajniki skutecznego mentorowania, zrozumienia wyzwań związanych z pracą z młodą generacją. Jakie znaczenie ma mentoring?
Jakie cechy są kluczowe w skutecznym mentoringu dla kobiet i młodzieży? Co powinny wiedzieć osoby, które chcą pracować jako mentorzy? Jakie problemy mają kobiety i młodzież, którzy kontaktują korzystają z mentoringu?
Anna Sierakowska nie tylko dzieli się swoimi doświadczeniami, ale rzuca też światło na aspekty, które sprawiają, że jej praca jest niezwykle satysfakcjonująca. Przyjrzymy się również temu, w jaki sposób mentoring może kształtować nie tylko indywidualne losy młodych ludzi, lecz także wpływać na społeczność i świat jako całość.
Wywiad z Anną Sierakowską przeprowadziła Maja Nowaczkiewicz.
1. Co sprawiło, że postanowiłaś zająć się mentoringiem kobiet i młodzieży?
Przede wszystkim nigdy nie myślałam o sobie w kategoriach mentora, coacha, tutora czy terapeuty, ale z pewnością marzyłam o powrocie do szkoły w roli nauczyciela. Ta myśl wracała do mnie niczym bumerang, dlatego też, gdy tylko nadarzyła się okazja – chwyciłam szansę od losu, ponieważ wiedziałam, że nadszedł czas. To ogromna odpowiedzialność nie tylko za realizację programu nauczania i przygotowanie do matury, ale także za rozwój osobisty młodych ludzi i problemy typowe dla okresu dorastania.
Niejednokrotnie słyszałam, iż mam predyspozycje osobowościowe do roli mentora czy coacha. Po raz pierwszy pomyślałam o tym w 2021 r., gdy wizytowałam w Warszawie u bliskiej koleżanki, z którą znamy się praktycznie od dziecka. Jej mąż zajmował strategiczne stanowisko w jednej z największych firm farmaceutycznych w Polsce. Rozmawialiśmy o kwestiach dotyczących HR, ponieważ temat związany z efektywnym wykorzystaniem potencjału ludzkiego był także przedmiotem jego zainteresowań. W pewnym momencie zapanowała cisza, a ja zauważyłam, że tylko ja mówię, a moi znajomi nic nie mówią i słuchają z uwagą. Pamiętam, że przeprosiłam ich za to, że tyle rozprawiam, na co moi znajomi zareagowali w sposób, którego nie spodziewałam się. To od nich właśnie otrzymałam budujący, pozytywny feedback i to oni zaszczepili we mnie motywację w kierunku dalszego rozwoju.
Potem pojawili się kolejni znajomi, następnie obcy ludzie, zarówno w pracy, jak i poza nią, w tym przedstawiciele biznesu, którzy dostrzegli świadomość i wrażliwość w moich postach, które zamieszczam na portalu LinkedIn. Mam holistyczne podejście do psychiki ludzkiej i psychologii behawioralnej.
Wreszcie przyszedł czas, gdy podjęłam decyzję o złożeniu podania o przyjęcie na studia podyplomowe na Uniwersytecie Gdańskim, na Wydziale Zarządzania. Ten krok uświadomił mi, że idę w dobrym kierunku i jestem we właściwym dla siebie miejscu. Egzaminy nie należały do najłatwiejszych, ponieważ uczelnia dba o renomę i poziom. Poczułam się wyjątkowo, gdy moja praca dyplomowa została natychmiast przyjęta przez moją promotorkę i uznana za bardzo dobrą, bez konieczności poprawek.
Przez ostatnie 4 lata budowałam od nowa nie tylko własną tożsamość, ale także nową rzeczywistość, w której się znalazłam, gdyż z dnia na dzień zostałam sama z 2 dzieci w wieku 7 i 2 latka. Musiałam nie tylko dojrzeć, nauczyć się lepszej organizacji, ale przeżyłam też w 2020 r. tzw. dysocjację społeczną związaną z bardzo silnie stresującą sytuacją, po której nie tylko zdystansowałam się do wielu spraw, ale także nauczyłam się nie brać emocji innych ludzi za własne, a to istotne w roli mentora i nauczyciela, pomimo całej empatii i zrozumienia, którą człowiek ma w sobie.
Reasumując – to ludzie zainspirowali mnie do obrania tej drogi. To oni dostrzegli coś, czego ja nie widziałam w sobie. Pomogli mi uwierzyć we własne możliwości.
2. Co sprawia Ci największą radość w twojej pracy?
Kontakt z drugim człowiekiem, zwłaszcza takim, który nie chce stać w miejscu i szuka swojej drogi, pragnie się rozwijać. Świadomość własnych ograniczeń, zewnętrznych przeszkód, które często wydają się być nie do przeskoczenia, to pierwszy krok do tego, aby zacząć rozmawiać i wypracować plan wg koncepcji „kropa drąży skałę”.
Drugą kwestią jest odczuwalna przeze mnie satysfakcja, zwłaszcza po kontakcie z rodzicami, którzy dostrzegają zmiany w dziecku i dziękują mi, chociaż ja nie dostrzegam tu mojego sukcesu, a sukces dziecka, które pokłada nadzieję w komunikatach, które do niego kieruję i przede wszystkim chce z tego czerpać siłę dla siebie.
3. Czy możesz podać jakiś konkretny przykład, który najbardziej utkwił Ci w pamięci związany z Twoją pracą jako mentorka?
Któregoś dnia znajoma poinformowała mnie, że organizuje weekendowe warsztaty z noclegiem dla kobiet i zapytała, czy nie chciałabym wystąpić jako prelegentka. Zgodziłam się. Temat wybrałam dosyć banalny, ponieważ dotyczył wartości osobistych i talentów, a celowany był do małej, kameralnej grupy kobiet w różnym przedziale wiekowym. Nie wiedziałam kogo spodziewać się na tych zajęciach.
Moje wystąpienie rozpoczęło się dopiero ok. 15.00, a widziałam już pewne zmęczenie na twarzach osób, które brały udział w warsztatach prowadzonych przez poprzedniczkę. Poproszono mnie, abym ożywiła nieco grupę i poprowadziła spotkanie w nieco innej konwencji, ponieważ poprzednie warsztaty były intensywne, uwrażliwiające, ale zbyt wyczerpujące, do tego stopnia, iż jedna z uczestniczek nie poradziła sobie z własnymi emocjami i zrezygnowała z dalszego udziału w spotkaniu.
Mój sposób prowadzenia zajęć wygląda tak, że dużo mówię, ale też motywuję, używam całej energii do tego, aby osoby, które słuchają, poczuły, iż skupiam się na nich od początku do końca. To działa zawsze, ponieważ osoby, które korzystają ze spotkań dotyczących własnego rozwoju osobistego, mają ogromną potrzebę refleksji nad sobą, własnym życiem, a także zmianą, której nie potrafią jeszcze ukierunkować.
W pewnym momencie, gdy mówiłam o elastyczności i zapytałam, co uważają na temat tej wartości, rzuciłam hasło „wychodzimy na zewnątrz”, a resztę zajęć poprowadziłam na zielonej trawie, bez prezentacji i slajdów. Był to świetny pomysł. Spędziłyśmy 2 godziny na wygodnych leżakach, pod kocami, gdyż to był jeden z tych późniejszych wieczorów września. Gdy na koniec warsztatów otrzymałam owacje i podziękowania od zebranych kobiet, wiedziałam, że coś mi się udało. Udało się połączyć przyjemne z pożytecznym, bo o to przecież chodziło.
Wiem jedno: uświadomiłam sobie, jak ogromny jest odsetek kobiet, które zmagają się z niskim poczuciem własnej wartości. Motywacja i dobre słowo od obcego człowieka są dzisiaj na wagę złota.
Inną sprawą jest mentoring moich uczniów, co jest bardzo delikatną kwestią. Młodzież jest zróżnicowana pod względem miejsca zamieszkania, zamożności, możliwości rozwoju i zasobów pozamaterialnych, jednakże łączy ich jedno: na ogół niskie poczucie własnej wartości, które przejawia się w potrzebie aplauzu ze strony rówieśników, ale nie tylko.
4. Jakie cechy uważasz za kluczowe w skutecznym mentoringu dla kobiet i młodzieży?
Przede wszystkim cierpliwość, umiejętność słuchania, ale także empatia, bez której nie zrozumiemy tego, co czuje drugi człowiek. Bardzo często słyszę o szkoleniach z empatii, a prawda jest taka, że tej umiejętności nie da się wykształcić w sobie z dnia na dzień. Dużo łatwiej nam zrozumieć te sytuacje, które bezpośrednio dotknęły nas samych, natomiast przy innych pojawia się problem. Trudniej jest zrozumieć dziecko w wieku nastu lat, które czuje się na ten moment transpłciowe, gdyż jest to pewnego rodzaju inność, której nie chcę absolutnie negować, potępiać, bo kimże jestem, aby to robić. Jednakże pomagam w budowaniu poczucia własnej tożsamości, a to dziecko podejmie decyzje, w którym kierunku chce podążać.
5. Jak radzisz sobie z trudnymi sytuacjami, które mogą wyniknąć w trakcie mentoringu?
Staram się podchodzić elastycznie do ludzi i tematów, o których rozmawiamy. Bardzo ostrożnie dobieram słowa, chociaż bywa, że wobec dorosłych kobiet jestem bardziej dosadna i dobitna. Są ludzie, którzy jak nie dostaną przysłowiowego kopniaka – nic w życiu nie zmienią.
Ponadto postępuję w myśl zasady: nie miej oczekiwań. W momencie, gdy mamy oczekiwania to sytuacja, która wymknie się spod kontroli, rozczaruje nas i dobije, a sukces, którego nie spodziewaliśmy się, ucieszy nas, ale też nie pozwoli spocząć na laurach i zachłysnąć się euforią. Mentor ma świadomość, że jedna jaskółka nie czyni wiosny.
6. Jakie rady mogłabyś dać osobom, które również chciałyby pracować jako mentor?
Przede wszystkim należy wyzbyć się oczekiwań i pamiętać, że mentoring to pewnego rodzaju poświęcenie i misja bezinteresowna, ponieważ mentor buduje długotrwałą relację z mentee, natomiast profity są obustronne, choć nie są materialne. Wynagrodzeniem jest satysfakcja z efektów pracy z osobą, która potrzebuje wsparcia.
Ponadto ważne jest nauczenie się nieprzyjmowania emocji podopiecznych za własne. To im nie pomoże. Należy pamiętać, że każdy musi zmierzyć się z wyzwaniami sam. Wspieramy, nie wyręczamy.
7. Jakie problemy przeważnie mają kobiety i młodzież, którzy kontaktują się z Tobą w sprawie mentoringu?
Tak, jak wspomniałam – niskie poczucie wartości w przypadku kobiet, jak i młodzieży, ale także problemy damsko-męskie, problemy z agresją w relacjach międzyludzkich, a także problemy z własną tożsamością i akceptacją ze strony otoczenia.
8. Czy według Ciebie każdy powinien mieć w życiu mentora?
Dobrze mieć mentora, ale z drugiej strony nie powinniśmy uzależniać się od mentorów. Poczucie bezpieczeństwa budujemy w sobie, nie w innych ludziach. Podobnie własną wartość – my mamy być jej świadomi przez cały czasy i nie powinniśmy oczekiwać ciągłych podpowiedzi. To tak, jakby nie wyjść spod skrzydeł rodzica. W pewnym momencie należy stawiać kroki pewnie i samodzielnie. Małe dziecko o tym wie, ale z czasem bezsilność wobec rzeczywistości, w której przyszło żyć, jest na tyle silna, że wówczas trzeba szukać pomocy w postaci podpory. Od tego jest mentor, który asekuruje mentee, ale jednocześnie nie wykonuje pracy, która należy tylko i wyłącznie do mentee.
9. Jakie cele stawiasz przed sobą jako mentorka?
Celem jest wzmacnianie poczucia własnej wartości osób, które stają mi „przypadkiem” na drodze. Mam własne plany rozwojowe i chciałabym kształcić się dalej. Moim marzeniem są studia psychologiczne na SWPS. Czekam na zielone światło w tym kierunku, ponieważ wiąże się to z ogromnymi kosztami finansowymi i jest to przedsięwzięcie
czasochłonne.
10. Jakie wyzwania widzisz w dzisiejszym świecie, z którymi muszą radzić sobie dzieci i młodzież, i w jaki sposób mentorowanie może im pomóc?
Wszechobecna manipulacja, na którą podatni są młodzi ludzie. To grupa wykorzystywana nie tylko przez starszych kolegów, ale także dorosłych, a nawet… polityków.
Na lekcjach języka polskiego, które prowadzę, pobudzam młodzież do myślenia, rozmów, refleksji, podpieram teorie konkretnymi przykładami, o ile oczywiście czas na to pozwala. Dużo łatwiej rozmawiać i prowadzić lekcje w taki sposób na zajęciach indywidualnych niż w dużej grupie, ale i to jest pewnego rodzaju „kroplą drążącą skałę”.
Mentoring pomoże zrozumieć, że problemy, z którymi stykają się młodzi ludzie wydają się jedynie być ogromne, ale tak naprawdę z czasem okazuje się, że wszystkiemu winna jest acedia, czyli stan wewnętrznej duchowej pustki, której chcemy się pozbyć, ale boimy się i nie wiemy jak. Niestety, funkcjonowanie w dobie smartfonów i Internetu, też nie sprzyja aktywności fizycznej, intelektualnej, więc dużo trudniej złapać ten kontakt z kimś, kto żyje w rzeczywistości własnej, ucieka poza realia. Tu pomaga współpraca mentora z rodzicami i zastosowanie się do rad mentora. Bardzo często efekty są naprawdę zaskakujące.
11. Czy istnieją konkretne wartości lub zasady, którymi kierujesz się w swojej pracy jako mentorka?
Szczerość, otwartość, bezpieczeństwo, lojalność, akceptacja bezwarunkowa. Jestem po stronie osoby, która potrzebuje kierunkowskazu, bez względu na to, z jakim problemem się zmaga. Te cechy są pomoce w budowaniu wzajemnego zaufania.
12. Czy mentorowanie ma również wpływ na życie prywatne i zawodowe mentora?
Nie będę udawać – nauczanie i cały proces z tym związany jest czasochłonny, zaś mentoring jest działalnością dodatkową, która pochłania także niesamowite pokłady energetyczne mentora. Na szczęście – tak, jak wspomniałam już – nauczyłam się stać obok własnych emocji w tym procesie, nie być przez nie zdominowana, co pozwala mi normalnie funkcjonować w rodzinie.
13. W jaki sposób stwarzasz atmosferę zaufania i otwartości podczas spotkań z podopiecznymi?
Bardzo łatwo nawiązuję kontakt i przede wszystkim moi podopieczni wiedzą, że koncentruję się od początku do końca na nich. Nie ma w tym czasie myśli o domu, pracy, czy innego rodzaju obowiązkach, które są przede mną. Jestem dla tej osoby na ten czas, który mamy. Ponadto jestem otwarta, bezpośrednia. Myślę, że pomaga mi także charyzma i ekstrawersja, a mój głos wydobywa się w sposób pewny i kontrolowany. Tę atmosferę od początku do końca buduje człowiek, natomiast bywa, iż wybór przyjaznego miejsca, w którym osoba będzie czuła się komfortowo, nie jest bez znaczenia.
Ponadto zachowuję optymizm, pogodę ducha, a to jest zaraźliwe
14. Czy istnieje jakiś konkretny sukces lub postęp jednego z Twoich podopiecznych, który szczególnie Cię zainspirował?
Tak. Jedna z kobiet po warsztatach zapytała mnie, czy prowadzę terapie, bo chętnie skorzystałaby. Urosłam wówczas, a jednocześnie poczułam się taka mała, gdyż zwracam uwagę na kwestie formalne. Aby być terapeutą należy przejść odpowiednią ścieżkę. Natomiast dziewczyna nie zraziła się, gdy usłyszała „nie”, a następnie zapisała się na zajęcia z psychoterapii i obecnie czyni ogromne postępy w kierunku własnego rozwoju.
Ponadto mam też pod opieką dziewczynkę, która jest bardzo zmotywowana po naszych zajęciach. Rodzice już widzą zmiany, a dla mnie ich wdzięczność i słowa, iż młodzi ludzie potrzebują „takiego Kaczkowskiego wśród nauczycieli”, które usłyszałam w tym tygodniu, jest czymś, co mnie przerosło, bo gdzież mi do tak wielkiego człowieka, jakim był śp. ks. Jasiu Kaczkowski. Rodzice czują tę radość w dziecku i przypływ chęci do życia, więc i oni odczuwają pokój we własnym wnętrzu. Gdy rozmawiam z dziećmi i dorosłymi, mam wrażenie, że to nie moja mądrość, a jedynie jakiś dar lub talent, który po prostu uaktywnił się w pewnym wieku.
15. Jakie są Twoje pomysły na skuteczne zachęcanie młodych ludzi do rozwijania swoich pasji i talentów?
Podstawą jest świadomość własnych pasji przez młodych ludzi, a dorosłym radzę pogodzić się z tym, że dziecko chce rozwijać się w tym kierunku, a nie innym. To, o czym my, dorośli, zapominamy – dziecko nie jest naszą własnością i nie jest od spełniania naszych potrzeb. To byłoby egoistyczne. Niestety, jako dorośli też zmagamy się z problemami, brakami, lękami, a nie jesteśmy świadomi tego, iż dziecko nie musi przechodzić czegoś dokładnie w taki sam sposób, jak my.
Tu ważna jest akcepcja ze strony dorosłych i pozwolenie dziecku na eksperymenty, ale też dobrze mieć w tym pewną dozę kontroli. Młodzi ludzie zbyt mocno szukają akceptacji na zewnątrz najpierw, a trzeba zacząć od siebie.
16. Jak radzisz sobie z ewentualnymi konfliktami lub trudnościami, które mogą wyniknąć podczas mentorowania?
Do tej pory największym problemem jest niechęć lub opór do pierwszego kontaktu, potem jest już łatwiej i nagle okazuje się, że dziecko nie chce nikogo innego. Wrażliwe dzieci szybko przyzwyczają się do osób, które obdarzą zaufaniem, z którymi dobrze im się rozmawia.
17. Czy lub w jaki sposób inicjujesz i utrzymujesz kontakt z rodzicami podopiecznych, aby zbudować współpracę i lepiej zrozumieć potrzeby młodzieży?
To podstawa. Nie przekazuję rodzicom pełnych informacji, ponieważ to są bardzo często rozmowy intymne, a dziecko, jeżeli raz zaufa, mogłoby poczuć się odarte ze swojego wnętrza, które nie jest dla wszystkich. Pracuję nad tym, aby z czasem to piękno wewnętrzne wyszło na światło dzienne i aby zniknęły lęki przed życiem, ale także przed światem i kontaktem z rówieśnikami. Mam szczęście, że rodzice mi ufają i sami korzystają na moich podpowiedziach oraz niespożytej energii, którą chętnie dzielę się z każdym, kto tego potrzebuje. Taka glina.
18. Jakie są Twoje marzenia i cele związane z długofalowym wpływem Twojej pracy na życie kobiet i młodzieży?
Moim marzeniem jest życie w idealistycznym świecie, co jest niemożliwe, a ponieważ jest to niemożliwe, uważam, że należy żyć w taki sposób, aby przede wszystkim budować stale poczucie bezpieczeństwa w sobie, nie na zewnątrz, dbać o poczucie wartości i nie pozwolić się z tego okraść. Moim marzeniem jest utrzymanie steru w dłoniach w sposób stabilny, odpowiedzialnie i bez szkody dla tych małych, którym nie może spać włos z głowy. Cena za to bywa zbyt wysoka i mam świadomość, że życie prędzej czy później skończy się, a ja będę musiała zrobić rachunek sumienia z zaangażowania, włożonego serca i czasu. Moim dzieciom oraz uczniom powtarzam, iż są warci poświęcenia i wierzę w nich, a każdego dnia mają szansę na zapisanie dnia od nowa. Podobnie jest z ocenami, które wystawiam. Nie wymagam recytowania definicji, a rozumienia tematu czy danej problematyki. Powtarzam, że ocena nie definiuje tego, kim są moi uczniowie. To tylko nota, sygnał, że trzeba się przyłożyć.
Jestem przekonana, iż praca nauczyciela i jednocześnie misja związana z mentoringiem zazębiają się, dlatego też zamierzam kontynuować obraną drogę, ponieważ dzięki temu mam wpływ na kształtowanie tożsamości młodych ludzi. Jeżeli chcą porozmawiać – wiedzą, że w szkole jestem właśnie dla nich. Przecież miałam wybór i zrezygnowałam ze stabilnej pracy na rzecz – nieporównywalnego z niczym innym, co robiłam do tej pory – wyzwania i poświęcenia, które daje mi ogromną satysfakcję, mimo zmęczenia.
Chcesz skontaktować się z Anną Sierakowską?
Profil LinkedIn: https://www.linkedin.com/in/anna-sierakowska-b85798217/
Email: ann1984sie@gmail.com